Świadectwo Agnieszki

Wyjazd na ŚDM w Krakowie pokazał mi,  że Bóg ma swoje plany względem każdego człowieka, zarówno względem mnie i względem Ciebie! To Bóg ma w ręku scenariusz naszego życia, każdy z nas  jest tylko aktorem, ale do to od nas zależy czy odegramy przypisaną nam rolę, a mówiąc inaczej czy uwierzymy!

Moja przygoda z ŚDM zaczęła się od zaangażowania w wolontariat, tutaj przy parafii. Ponad rok wspólnych działań, różnych akcji, ponadto wiele godzin modlitwy, spotkań, Mszy Świętych. Rok funkcjonowania we wspólnocie ludzi młodych. Nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że będę miała okazję przygotowywać się do tak wielkiego wydarzenia, jakim jest spotkanie z Papieżem.

Miałam jednak jeden problem: do samego wyjazdu na ŚDM jakoś nie miałam przekonania. Wiele obaw : po pierwsze rodzice, którzy każdego dnia mówili o tym, jak duże jest niebezpieczeństwo związane z tym wyjazdem, później znajomi, którzy przez to co propagowały media zaczęli siać sztuczną panikę. Poczułam przerażenie i zwątpienie w sens tego całego wyjazdu. Długi czas byłam nastawiona na nie, później już sama nie wiedziałam co robić, ale DZIĘKI BOGU– zaryzykowałam. A później już On sam z dnia na dzień, ujawniał mi prawdziwy cel i sens wyjazdu. Już na wstępie piękna, głęboka Droga Krzyżowa z Papieżem, przeżyta na Krakowskich Błoniach, która była dla mnie wyjątkowa. Wokół mnie miliony ludzi, a ja czułam się jakbym była sama z Jezusem, siedząc na trawie i słuchając co mówi do mnie. Słuchawki, zamknięte oczy, a nade mną NIEBO- TAKIE OSOBISTE SPOTKANIE Z NIM.

Jednak jeszcze bardziej dotknęło mnie sobotnie czuwanie.  Przystanek I-  Wiara wątpiącym– świadectwo Natalii, która opowiadała o tym jak po 20 latach postanowiła zrobić coś ze swoim życiem, odstawić na chwilę karierę, poczuła potrzebę bliskości Boga, po 20 latach, przystępując do spowiedzi zaczęła nowe życie z Jezusem. Wtedy coś mi się przypomniało. W drodze do Krakowa zwiedzaliśmy Ostrów Lednicki i tam niespodzianką dla każdego z nas było odnowienie przyrzeczeń Chrztu Świętego, każdy z nas dostał nową, białą  szatę, były na niej napisane tylko dwie rzeczy- data tamtejszego dnia : 28 lipca 2016 i nasze imię. Po 20 latach  ja tak samo jak Natalia na nowo mogłam wyrzec się zła w moim życiu i wyznać Bogu, że to Jemu ufam! Dokładnie tak jak Natalia mogłam na nowo zacząć żyć z Jezusem.

Ponadto niesamowite dla mnie  było to, że w momencie kiedy my w Ostrowie Lednickim odnawialiśmy przyrzeczenia Chrztu Świętego to Papież Franciszek odprawiał właśnie w Częstochowie Mszę dziękczynną za 1050 lat chrześcijaństwa w Polsce. Kiedy On dziękował Bogu za to, że każdy z nas mógł zostać ochrzczony to ja dokładnie w tym samym czasie przeżywałam ten moment na nowo- odnawiając przyrzeczenia Chrztu w miejscu, gdzie chrześcijaństwo miało swój początek.

Przystanek II – NADZIEJA ZREZYGNOWANYM– 26-letnia Syryjka dająca świadectwo, mówiąca o tym, jak wielkie niebezpieczeństwo otacza ją każdego dnia. Wychodzę z domu i nie wiem, czy będę miała do kogo wrócić, nawet nie wiem czy będę miała dokąd wrócić i czy nie zginę- mówiła. To wtedy uświadomiłam sobie  jak wiele posiadam- przede wszystkim pokój. Mimo dramatu, który dział się na jej oczach, powiedziała: Wiara w Chrystusa jest źródłem miłości i nadziei, tego nikt nie będzie w stanie mi ukraść, dlatego nikt nie jest w stanie mi ukraść prawdziwej radości bardzo dotknęły mnie te słowa.

Przystanek III MIŁOŚĆ OZIĘBŁYMno i właśnie, obraz tego co robi z człowiekiem telefon. Wyobcowanie i samotność. Wiele godzin każdego dnia bezsensownego gapienia się w ekran. Wirtualny kontakt z dużą grupą ludzi, a tak naprawdę coraz gorsze zapadanie w samotność- to właśnie tam zdałam sobie sprawę z tego, jak duży mam z tym problem.  Wcześniej tego nie widziałam, właśnie tam uświadomiłam sobie, że telefon i wirtualny kontakt był dla mnie często dużo ważniejszy niż obecność drugiego człowieka.

Przystanek IV PRZEBACZENIE WINNYM – obraz tego jak św. Jak Paweł II przebacza temu, który chciał odebrać mu to co najcenniejsze- życie. I kolejny cios prosto w serce –  ja często nie umiem wybaczyć drobnych krzywd- tu nie trzeba wiele mówić, poczułam po prostu WSTYD…

Przystanek V-  RADOŚĆ SMUTNYM– świadectwo 34- letniego Paragwajczyka, historia o tym jak zmarnował sobie życie, przez narkotyki, przez brak miłości w rodzinie, przez kłótnie…wtedy dostrzegłam jak  wiele mam, mama, tata, rodzeństwo, dom pełen miłości a tak często tego nie doceniam. Odwołując się do tego ostatniego przystanku o nazwie RADOŚĆ SMUTNYM– chcę Wam powiedzieć, że na tym wyjeździe po raz kolejny odkryłam, że wiara w Boga to nie siedzenie w ławce ze spuszczoną głową, to nie setki modlitw, że wiara w Niego to właśnie radość.

Jeszcze jedno- parafia w Tokarni i ludzie, którzy nas tam gościli. Niezwykła życzliwość mieszkańców, przesympatyczny Proboszcz i atmosfera, którą razem z nimi tam tworzyliśmy była dla mnie odpowiedzią na słowa Papieża: Budujcie mosty: wiecie, który jest pierwszy z mostów do zbudowania? Most, który możemy postawić tu i teraz: ludzki most -To most podstawowy a zarazem wspaniały most. Tam w Tokarni po prostu czuło się autentycznie budowę tego mostu, mostu braterskiej miłości o którym mówił Papież. Dzięki wspaniałym ludziom, których tam spotkaliśmy mogliśmy RAZEM zbudować tam wspaniały most, prawdziwą wspólnotę miłości, a każdy z nas mógł poczuć się jak w jednej, wielkiej rodzinie. Ten wyjazd to obraz innego życia, aż ciężko było mi wrócić do rzeczywistości. Tam odkryłam cel i sens swojej codzienności- jestem po to, aby budować…Teraz jestem tu z Wami i dając to świadectwo wierzę, że dzisiaj- tu i teraz w naszej wspólnocie radości zbudujemy most braterskiej miłości.

Tak na koniec chcę przytoczyć Wam słowa Papieża, które utkwiły mi  w pamięci:

Dzisiaj Jezus, który jest drogą, dla ciebie, dla wszystkich. On, który jest życiem, zachęca ciebie do zostawienia śladu, który wypełni życiem nie tylko twoją historię, ale także dzieje wielu innych ludzi. On, który jest prawdą, zaprasza ciebie do porzucenia dróg izolacji, podziału i bezsensu. Czy pójdziesz?

Teraz wiem, że to Bóg zaprosił mnie na ŚDM w Krakowie. Poszłam za Nim i nie żałuję, dlaczego? Bo przed wyjazdem : Wątpiłam, a On wlał w moje serce wiarę, byłam zrezygnowana- On stał się moją nadzieją, byłam oziębła na Jego miłość – On rozpalił moje serce, On pokazał mi wagę przebaczenia. Wymagał tylko jednego, abym poszła za Nim  i tym wyjazdem napełnił mnie ogromną radością, którą teraz chcę dzielić się z WAMI i z każdym napotkanym człowiekiem.